Nadużycia finansowe Biuletyn Informacji Publicznej Instytucja Kultury Marszałka Województwa Zachodniopomorskiego

Wydarzenia

Zanim odejdę. O przychodzeniu i odchodzeniu…
Data: 07 - 27 kwietnia 2016
Miejsce: Sala pod Piramidą

Książnica Pomorska im. Stanisława Staszica, Stowarzyszenie Czas Przestrzeń Tożsamość, Miasto Szczecin i Kreatywnie  zapraszają na otwarcie wystawy fotograficznej "Zanim odejdę. O przychodzeniu i odchodzeniu…" Andrzeja Łazowskiego z okazji  20-lecia pracy twórczej  w czwartek 7 kwietnia 2016 r. o godz. 19.30 do Sali pod Piramidą. Podczas wernisażu (godz. 20:00) odbędzie się koncert Ryszarda Leoszewskiego „Portret piosenki” - program oparty na autorskich kompozycjach Ryszarda Leoszewskiego. Osiem portretów piosenek - zróżnicowanych w warstwie muzycznej, precyzyjnie i swobodnie skojarzonych z refleksyjnymi i momentami prowokującymi tekstami.
Wystąpią:
Ryszard Leoszewski – gitara, śpiew
Krzysztof Ciesielski – kontrabas
Lech Grochala – instrumenty perkusyjne

Andrzej Łazowski (rocznik 1973)

Ukończył studia w Szkole Fotografii Profesjonalnej Akademii Sztuk Pięknych (Poznań) w pracowni prof. Stefana Wojneckiego. W latach 1997–2000 studiował w Akademii Sztuk Pięknych na Wydziale Komunikacji Multimedialnej, zdobywając dyplom w pracowniach ad. Krzysztofa J. Baranowskiego, aneks w pracowni ad. Andrzeja Florkowskiego.

Działacz społeczny i kulturalny. Pomysłodawca i współzałożyciel Stowarzyszenia Czas Przestrzeń Tożsamość, prezes zarządu od 2004 r. Zorganizował ponad 50 wystaw indywidualnych w Polsce i Niemczech. Otrzymał Nagrodę Artystyczną Miasta Szczecina za rok 1995. Uczestniczył w wielu wystawach w kraju i za granicą (Austria, Brazylia, Iran, Hongkong, Szwecja).

Od lat również tworzy wydawnictwo przy Stowarzyszeniu Czas Przestrzeń Tożsamość, wydające książki historyczne, które promują Szczecin i region. Najbardziej znana seria – „Czas Przestrzeń Tożsamość” – składa się z ponad 10 tomików. Inne serie wydawnicze to Wehikuł czasu, BOS – Bałtyk Odra Szczecin czy Na pograniczu.

Jest współautorem albumu Police i okolice na starej fotografii wraz z dr Bogdanem Frankiewiczem, z którym wydał też monografię o szczecińskich cmentarzach ze swoimi zdjęciami. Z jego inicjatywy powstała akcja „Drzewka Pamięci” – corocznie na Cmentarzu Centralnym w Szczecinie sadzone są dęby, upamiętniające wybitne postaci z regionu. Jest współtwórcą Festivwalu KuKuKa odbywającego się w portach wokół Zalewu Szczecińskiego. Tworzy wioski tematyczne, m.in.: Swobnica – Wioska Mozaikowa, Trzebież – Koza-Art. Współtwórca marki gminy „Cedynia na okrągło” i „Nowa Amerika”. Mieszka w Polsce i Niemczech.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Co się dzieje, gdy pomiędzy człowiekiem a człowiekiem pojawia się aparat fotograficzny? Czy stwarza to pomiędzy ludźmi jakąś specjalną relację? Czym jest proces fotografowania, a czym jej efekt – zdjęcie? Czy fotografia wiernie oddaje nasz wygląd i czy tylko wygląd? Te pytania zadawano sobie od początku istnienia fotografii. Były one świadectwem niepokoju, jaki wywoływał fakt mechanicznego utrwalenia czyjegoś wizerunku. Portret malarski był wówczas w naszej kulturze od dawna oswojony. Ale portret fotograficzny jest czymś innym.

Z pozoru, wycelowany w nas aparat zabiera jakąś cząstkę naszego życia, coś człowiekowi kradnie. Ale naprawdę jest odwrotnie – fotografia daje fotografowanemu dodatkowe życie. W ułamku sekundy, gdy trzaska migawka, zgodnie pracują fotograf i aparat. Pierwszy daje swój zamysł, wybór i oko, wrażliwość i wyczucie, ciekawość i akceptację. Dzięki drugiemu, martwemu mechanizmowi aparatu, możemy później widzieć na odbitce swoją twarz. Twarz własną i obcą jednocześnie, w której uchwycone zostaje coś, czego sami o sobie nie wiemy, co potrafi pokazać tylko podwójne „oko” fotografii.
Maria Łopuch – historyk sztuki

Żyjemy w strumieniach zdarzeń, w migotaniu chwil, które nieustająco zmieniają otaczającą nas rzeczywistość, nieustannie odmieniają oblicze ludzi, ustawicznie splątują i rozplatają wokół nas skomplikowane układy cieni, światła i barw. Zanurzeni w wartkich prądach życia, zajęci tysiącem codziennych czynności niemal nie jesteśmy świadomi tego deszczu sekund, nie zauważamy jak mijają dni, tygodnie, miesiące i lata. Nie pamiętamy o tym, co zdarzyło się przedwczoraj, ulatują nam z pamięci sylwetki, a nawet imiona niegdyś kochanych osób, a na swoich twarzach ze zdumieniem zauważamy zmarszczki, a przecież, jak się wydaje, właśnie przed chwilą kochaliśmy po raz pierwszy, po raz pierwszy piliśmy wino, i jeszcze czujemy w ustach smak pierwszego papierosa.

I może najważniejszym zadaniem fotografika jest utrwalanie tego, czego nie możemy zatrzymać. Utrwalanie go takim, jakim jest naprawdę. Poszukiwanie takich sposobów na wyrażanie tej prawdy, aby, na przykład w fotografii portretowej, to co jest istotne dla człowieka, to co stanowi jego indywidualność, to co w tej chwili jego życia jest jego własne i niepowtarzalne – pochwycona w sieci światła i cienia – jego duchowość, mogła pojawić się przed nami w całym należnym jej blasku. A wtedy z głębokim przekonaniem będziemy mogli powiedzieć: „Tak to on, pamiętam ten jego uśmieszek. Zobacz, co on robi z włosami? Zwróć uwagę na ten gest, wszędzie mógłbym go po nim poznać. A tu, widzisz, nikt inny nie pochyliłby się w ten sposób. A nawiasem mówiąc, przyznaj, że to niezwykle bogata i intrygująca osobowość.”
Henryk Banasiewicz - poeta